Co wspólnego mają wybory samorządowe z wyborami w ogóle?

Opublikowane: 2014-10-15 09:56:54
Kategorie: Z życia wzięte Rss feed

Jadę przez miasto na spotkanie z zespołem. Jest już ciemno, kiedy wysiadam w małej miejscowości rozciągnięte wzdłuż nadmorskiej plaży. Prawie zapomniałam jak tu potrafi wiać. Uczestnicy warsztatów zbierają się powoli, ale punktualnie. Jest coś pozytywnego w każdym wchodzącym do małej, wynajętej na tę okoliczność restauracji. Jest energia, pomimo późnej pory i tego, że wszyscy „po pracy”. To kandydaci na radnych okolicznych miejscowości. Mamy wspólnie przepracować temat wyborczego zadania, roznoszenia ulotek wyborczych.

Na początku opowiadają o swoich planach, o tym co chcą zmienić w swojej okolicy. Drogi, ulice, chodniki, studzienki to standard, którego potrzebuje każda miejscowość.  Ale ma być też ładnie, czysto, chcą zadbać o przestrzeń publiczną, porządek, estetykę. Najmłodsza z tej grupy, 22 letnia położna mówi, że zależy jej na edukacji seksualnej, "tyle piętnastolatek zachodzi w ciążę". Gdzieś potrzebne jest przedszkole, zmiany w miejscowej szkole, w innym miejscu świetlica sołecka, żeby ludzie mogli się spotykać w swoich tematach. Najstarszy z ekipy Pan dodaje, że chce żeby mieszkańcy byli dla siebie bardziej serdeczni, żeby zaczęli się do siebie uśmiechać. 

Podczas warsztatu rozmawiamy o celu akcji. Co dokładnie chcą osiągnąć? Po czym poznają, że było ok? Na co mają wpływ ("żeby chociaż słońce świeciło"), czy można czegoś nie wiedzieć, kiedy warto założyć wysokie obcasy, i czy jest coś  urzekającego … w cierpliwości Świadków Jehowy. Rozmawiamy o ludziach, o tym, że jesteśmy istotami emocjonalnymi, nawet jeżeli wydaje nam się, że myślimy logicznie. Model racjonalności ludzkich decyzji i osądów podważyły badania psychologa Daniela Kahnemana. Za przełomowe odkrycie wskazujące na wszechobecny wpływ intuicji, emocji i wrażeń na podejmowane przez nas decyzje dostał nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii! Szukamy więc argumentów i logicznych, i emocjonalnych.

Patrzę z nich boku. Całkiem niedawno połączyła ich idea wspólnego komitetu wyborczego. Tak jak reprezentują różne okręgi są, tak są też z różnych światów. Ale stanowią zespół, jest w nich autentyczna wola zrobienia czegoś. Jako zespół dają sobie wsparcie i uznanie. Społecznicy z iskrą. Jest mi po prostu miło ogrzać się w tym zapale i myśli społecznej. Wracam do domu ciemnym już miastem. Mijane plakaty wyborcze mają dla mnie jakieś inne znaczenie. Może tak samo utopijne, ale już nie tak anonimowe. Bardzo trzymam za nich kciuki!

Ps. Aha, kwiaty dla coacha na koniec mnie wzruszyły :)

Podziel się:

Komentarze