Co wspólnego ma żonglowanie z docenianiem?

Opublikowane: 2019-03-05 12:42:13
Kategorie: Coaching Rss feed

"Codzienne wyzwania to żonglowanie wieloma piłeczkami" 

Siedzę w kawiarni z przyjaciółką. Spotkałyśmy, żeby porozmawiać i zeszło na pracę. „Wiesz, czuję się niedoceniona" - zaczyna. "Zajmuję się rzeczami, które nie kończą się spektakularnym efektem, jednak, ze względu na swoją złożoność wymagają ode mnie sporo kompetencji i dużego zaangażowania. To jest jak żonglowanie wieloma piłeczkami na raz, jak jedna spadnie to wszystkie światła kierują się na nią i nikt już nie widzi ile wysiłku wymagają ode mnie te, które wciąż są w górze.”. 

zong

Photo by juan pablo rodriguez on Unsplash

Podczas innego spotkania dyskutujemy z zespołem menedżerów na temat zaangażowania ludzi w biurze. W rozmowie dotykamy wspierających emocji, w tym poczucia doceniania i pochwały od przełożonych. Ponieważ menedżerowie, z którymi pracuje mają przekonanie, że chwalą dużo i często pada sakramentalne pytanie: „Czy pochwał można nie usłyszeć..?”. Myślę, że można, zwłaszcza jak są nieco oddalone od rzeczywistych potrzeb lub stosowane automatycznie.

Porozmawiajmy więc o docenianiu.

Carl R. Rogers, czołowy psycholog myśli humanistycznej mówi tak: „Wśród cech charakteryzujących osoby odnoszące sukces we wspomaganiu uczenia się wybija się jeszcze jedna. Mam na myśli postawę obejmującą docenianie każdego ucznia, docenianie jego uczuć, opinii i osoby.  Jest to troska o ucznia – lecz troska wolna od zachłanności. Jest to akceptacja drugiego człowieka jako odrębnej jednostki, szacunek dla jego wartości. Jest to elementarne zaufanie  - wiara, że osoba ta jest, w pewnym fundamentalnym sensie godna zaufania”.

Żeby zrozumieć wagę pochwał dobrze jest pamiętać o tym, jakie miejsce pośród innych emocji zajmuje radość.  Paul Ekman, amerykański psycholog, który swoje życie poświęcił badaniom uczuć, wyróżnił 5 emocji, które nazwał podstawowymi. Te emocje to smutek, złość, strach, wstręt (jako atawistyczna reakcja chroniąca nas przed zjedzeniem na przykład czegoś nieświeżego) oraz radość. Wszystkie te emocje, z uwagi na ładunek informacji są ważne i potrzebne. Z pewnością uważny (!) czytelnik zauważy, że w tej puli bazowych emocji dominują liczebnie te tak zwane trudne. Radość, która mówi, że jest dobrze, sprzyja zadowoleniu, ekscytacji i świętowaniu jest jedna, jedyna. A to ona wpływa na nastrój, a pozytywny nastrój zaś sprawia, że mamy lepsze nastawienie do nowości, zmian i wyzwań. Radość, ze wszystkimi swoimi odcieniami, czyni nas skuteczniejszymi, sprawniejszymi i bardziej sprawczymi. 

Tymczasem, kiedy działamy w nastawieniu na rezultat, koncentracja na efekcie końcowym powoduje, że możemy zgubić człowieka. Chodzi o to, że jesteśmy skłoni zobaczyć każdy błąd w działania, a zupełnie pominąć wysiłek wkładany codziennie w realizację zadania. Dotyczy to zarówno relacji zawodowych „szef-pracownik” jak i relacji prywatnych, np. „rodzic – dziecko”. Nasza uwaga podąża za piłeczką, która upadła, zupełnie nie dostrzegając zręczności i zdolności potrzebnych do utrzymania pozostałych piłeczek w żonglerce.  Pochwała, uznanie to nic innego jak dostrzeżenie starań i zauważnie człowieka w działaniu. 

Podejście doceniające zakłada wykorzystanie radości jako emocji wspierającej efektywność działania – każdy system  funkcjonuje lepiej, jeśli poświęci energię na poszukiwanie pozytywnych aspektów swojej działalności. Zamiast zadawać pytania typu „Co jest nie tak?”, proponuję podejście „Co nam się podoba?”.

W miniony piątek (1 marca) obchodziliśmy Dzień Doceniania Pracownika. Mam wrażenie, że bardziej niż o celebrowanie chodzi tutaj o zwrócenie uwagi na wagę i znaczenie pochwał.

Do stosowania na co dzień, nie od święta.

 

Zdjęcie główne Photo by Dan Gold on Unsplash

Podziel się:

Komentarze